?

Log in

No account? Create an account

April 4th, 2015

Pierwszy dzień☆

Dziś po raz pierwszy od ponad czterech miesięcy poszłam do pracy.

Z jednej strony bardzo, ale to bardzo nie chce mi się wstawać o 4.30 rano, brakuje mi śniadań przygotowywanych przez tatusia czy porannych ćwiczeń, z drugiej - w końcu robię coś innego niż siedzenie cały dzień przed komputerem. Pieniądze są dodatkowym, jakże jednak ważnym bonusem:P

Na szczęście pierwszy dzień okazał się zadziwiająco szczęśliwy, jako że z długiego, długiego dnia pracy (od 5.30 rano do 4.30 po południu) zrobił się dzień wyjątkowo krótki, a wszystko dzięki toalecie, w której przychylne mi duchy (innego wytłumaczenia nie widzę) zablokowały odpływ w umywalce równocześnie blokując kran, powodując istną powódź w przedniej części samolotu. Nie brzmi groźnie, ale jak wiadomo woda i elektryka dogadują się jak przysłowiowy pies z kotem, przez co kontrolki w kabinie pilotów przestały działać. Trzeba było wezwać mechaników, którzy na sprawdzenie całości systemu potrzebowali ponad pół godziny, przez co wylot opóźnił się o niemal godzinę. Biedna załoga robiąca Palermo dostała więc po powrocie do Pizy miły prezent w postaci naszego Dublina, a ja tym oto sposobem zamiast o piątej, dotarłam do domu o jedenastej! I dobrze, bo parę minut po tym, jak ściągnęłam mundurek zaczęło padać i pada do teraz.

Dziś w planach mam więc przedłużoną sesję z "Criminal Minds", wczesny obiad i ćwiczenia, a o ósmej grzecznie ułożę się spać, bo jutro znowu pobudka o 4.30.