?

Log in

No account? Create an account

Previous Entry | Next Entry

Zmęczenie

Tak właśnie ostatnio się czuję - zmęczona. Nie fizycznie, bo cztery miesiące wakacji polegające na czytaniu/słuchaniu/oglądaniu/spaniu/jedzeniu potrafią doprowadzić do powiększenia obwodu w pasie, natomiast z fizycznym wyczerpaniem nie mają nic wspólnego. Nie, tu raczej chodzi o psychikę, o poczucie, że wszystko jest jakieś nie takie, nudne i bez sensu. Bardzo dużo w tym "zasługi" zimy, czy też jej braku. Potrzebuję mrozu, potrzebuję białej ciszy na zewnątrz. Niestety, za oknem wiosennie, natura sama nie wie, jak sobie poradzić z taką temperaturą w styczniu (przepraszam bardzo, +10 stopni? Co to ma być?!?!?). Ale to nie tylko pogoda. Staram się o tym nie myśleć, ale gdzieś tam głęboko we mnie tkwi strach, że coś czeka za rogiem i nagle tabletki przestaną działać, albo któreś z licznych badań, które muszę zrobić, wykryje coś złego, coś przez co nie będę mogła latać, prowadzić takiego życia, do jakiego zdążyłam już przywyknąć. Wczoraj byłam na USG żył głębokich kończyn dolnych, wyniki są bardzo dobre, ale muszę jutro jechać znowu do lekarza, tym razem na USG brzucha, bo pani doktor wczoraj nie widziała lewej żyły czy też tętnicy w moim brzuchu. Jutro dowiem się, dlaczego. Wiem, że pewnie wszystko jest tam ok, ale równocześnie boję się, że jednak nie.

26-go stycznia jadę do Warszawy na hematologię. Tej wizyty boję się najbardziej, bo praktycznie wszystkie przyczyny mojego zatoru zostały wykluczone, poza właśnie genetyczną chorobą krwi. Dopóki nie dowiem się, czy wszystko jest w porządku, dopóty pewnie wisieć nade mną będzie ta chmura depresji.